Grzegorz Wrochna

Moja droga do POLSA

Astronomią i podbojem kosmosu interesowałem się od dziecka. Rozczytywałem się w książkach popularno-naukowych i science-fiction. Z zapartym tchem słuchałem transmisji Radia Wolna Europa ze startów i lądowań kolejnych misji Apollo. W szkole średniej zająłem II miejsce w Olimpiadzie Astronomicznej, a nagrodę wręczał mi niezapomniany prof. Rybka.

Na studia poszedłem na fizykę, bo astronomia wówczas wydawała się nie mieć szans na rozwój. Teleskopy naziemne osiągnęły swój kres rozdzielczości i trudno było oczekiwać nowych odkryć. Jakże to się wkrótce zmieniło po wynalezieniu optyki adaptacyjnej i umieszczeniu teleskopu Hubble’a na orbicie! Zająłem się fizyka cząstek elementarnych, która wtedy przeżywała swój rozkwit. To właśnie dzięki niej zrozumieliśmy jak powstawał i rozwijał się Wszechświat, a badania w CERN, gdzie pracowałem przez wiele lat, pozwoliły sięgnąć wstecz aż do dziesięciomiliardowej części sekundy od Wielkiego Wybuchu.

W CERNie pracowałem dla jednego z eksperymentów przy Wielkim Zderzaczu Hadronów LHC. Zajmowałem się m.in. projektowaniem i testowaniem elektroniki odpornej na promieniowanie, co przecież jest tak ważne w kosmosie.

W latach 90-tych uczestniczyłem we wspólnej konferencji CERN i ESA. Zainspirowała mnie ona do poszukiwania możliwości badawczych właśnie na styku fizyki cząstek i astronomii. Po powrocie do kraju stworzyłem w Instytucie Problemów Jądrowych (IPJ) Laboratorium Aparatury Astrofizycznej. Uczestniczyłem w tworzeniu Polskiej Sieci Astrofizyki Cząstek i przez kilka lat byłem jej przewodniczącym.

Te inspiracje zaowocowały budową aparatury „Pi of the Sky” do obserwacji optycznych odpowiedników błysków gamma. Dzięki ogromnej pomocy prof. Paczyńskiego i dr Pojmańskiego umieściliśmy na Las Campanas w Chile skonstruowane w IPJ kamery. Zespół współkierowany z prof. Mankiewiczem napisał specjalne algorytmy poszukujące błysków wykorzystujące doświadczenia z fizyki cząstek. Najtrudniejszym tłem okazały się odbłyski światłą słonecznego od satelitów. Dlatego opracowaliśmy system rozpoznawania i śledzenia satelitów, chyba pierwszy w Polsce.

Największym sukcesem „Pi of the Sky” była obserwacja błysku GRB080319B. Po raz pierwszy udało się „sfilmować” narastanie jasności błysku, będącego prawdopodobnie manifestacją narodzin czarnej dziury. Kilka dni później z NASA zatelefonował do mnie PI projektu satelitarnego SWIFT, który zaobserwował ten błysk w promieniowaniu gamma i zaproponował nam wspólną publikacje w Nature.

Kiedy zostałem dyrektorem Narodowego Centrum Badań Jądrowych utworzyłem Zakład Astrofizyki Cząstek. Uczestniczył on w budowie aparatury do misji POLAR, JEM-EUSO i in. Jako przedstawiciel Polski w Board of Governors unijnego Joint Research Centre miałem okazję zapoznać się z prowadzonymi tam pracami w zakresie satelitarnej obserwacji Ziemi.

Po objęciu stanowiska podsekretarza stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w zakresie moich obowiązków znalazło się także nadzorowanie współpracy z PAK i ESA oraz wspieranie naukowych projektów związanych z kosmosem. Kiedy więc ogłoszono konkurs na prezesa PAK, znałem już tę organizację i spostrzegłem, że to ciekawe i ambitne wyzwanie, z którym chętnie bym się zmierzył.

Z jednej strony, taka rola w sektorze kosmicznym jest naturalną kontynuacją moich zainteresowań sięgających jeszcze dzieciństwa i rozwijanych przez całe życie w różnych okolicznościach. Z drugiej, moje dotychczasowe doświadczenia zawodowe dobrze przygotowały mnie do pełnienia tej funkcji. Praca w CERN nauczyła mnie pracy w dużych międzynarodowych zespołach i realizowania ogromnych, wieloletnich projektów. Tworzenie i kierowanie NCBJ zatrudniającego ponad 1000 pracowników dało mi bezcenne doświadczenia w zarządzaniu dużą instytucją. Uczestnictwo w różnych organizacjach i komitetach gdzie reprezentowałem Polskę z ramienia MNiSW pozwoliło mi zrozumieć jak działają instytucje międzynarodowe i zdobyć praktyczne doświadczenie w walce o polskie interesy. Wreszcie praca w MNiSW dała mi wgląd w pracę administracji rządowej i system szkolnictwa wyższego.

Objęcie kierownictwa PAK dostrzegam więc z jednej strony jako szansę na kolejną przygodę życiową i realizację swoich zainteresowań i fascynacji, z drugiej zaś, jako możliwość zrobienia czegoś pożytecznego i ważnego dla Polski.